Droga Krzyżowa WIDZIEĆ PRZYJACIELA

Data: 28.03.2014

Autor: Ks. Jan Twardowski

Autor zdjęć: ©magro_kr flickr.com

Może się mylę, ale wydaje mi się, że na pytanie: Kogo Ty nienawidzisz? - zwykle odpowiadamy: - Jeżeli chodzi o mnie, to nikogo nienawidzę. Tylko mnie, Bogu ducha winnego człowieka, czasem prześladują, potrącają, witają od razu złym i krzywym spojrzeniem.

Jak mamy kochać nieprzyjaciół?

Najpierw proponuję, aby uświadomić sobie, jak odnosimy się nie do naszych wrogów, ale do tych, którzy nas kochają: do domowników, z jakimi żyjemy pod jednym dachem, do naszych bliskich, nawet obojętnych, ale nie wrogich?

Czy nie złościmy się często na nich?

Czy nie mamy do nich dzikich pretensji?

Czy nie uważamy za nieprzyjaciół tych, którzy nas kochają? Dlaczego tak się wobec nich zachowujemy?

Dlatego, że myślimy o sobie, a nie o nich. Dlatego, że czasem ranią naszą miłość własną.

STACJA I

Pan Jezus na śmierć skazany

Codziennie kogoś skazujemy, kiedy mówimy, że ten jest kłamcą, tamten faryzeuszem, cudzołożnikiem, pyszałkiem. Jak często ludzie oskarżani są dlatego, że kierujemy się wobec nich zazdrością, niechęcią, nienawiścią. Strzeżmy się przed samym sobą.

Pamiętajmy, że nasz sąd, nasze słowa, uprzedzenie, niesłusznie osądzają bliźniego.

STACJA II

Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Kiedy uciekamy od jednego krzyża, zwykle wpadamy na drugi krzyż. Jeżeli unikamy krzyża miłości, zaczyna nas przygniatać krzyż egoizmu. Zamieniamy jeden krzyż na drugi. Tylko krzyż Chrystusowy nadaje sens naszym cierpieniom.

Wziąć krzyż Jezusa, to znaczy iść razem z Nim.

STACJA III

Pierwszy upadek Jezusa

Jezus opuszcza fort Antonia i już upada po raz pierwszy. Ciało ludzkie jest słabsze od ducha, szybciej też upada niż duch. Jezus przyjął ciało, aby w ofierze wytrwało do końca.

Czy budzimy w sobie moc ducha, która potrafi powstrzymać upadające ciało?

STACJA IV

Jezus spotyka swoją matkę

Radość i ból.

Radość spotkania z Matką i ból, że pokazujemy najbliższym swoje cierpienia. Kiedy cierpimy, chcemy mieć przy sobie naszych najbliższych, ale jednocześnie mamy lęk, że oni męczą się naszym cierpieniem.

Jezus nie powiedział do Matki Bożej, żeby odeszła a tylko inni przy Nim zostali. Wiedział, że Wielki Piątek jest następstwem, dalszym ciągiem Jej Zwiastowania. Była służebnicą Pańską do końca. Wytrwała pod krzyżem. Świadectwo Matki Bożej: "Oto ja, służebnica Pańska..." -do końca.

STACJA V

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Tyle mówimy o Szymonie z Cyreny, ale co by było, gdyby nam kazano dźwigać krzyż nieznanemu skazańcowi? Może byśmy najpierw gniewali się? Może byśmy złorzeczyli i na tych, którzy nas do tego zmusili, i na samego skazańca? Może potem zbudziłaby się myśl, że On taki jest niewinny jak ja? Jeżeli ma krzyż bardziej ciężki niż mój, to Jego sprawa jest większa. On służy wielu ludziom. Musimy zawsze nawracać się do Boga, nawet wtedy, gdy pomagamy innym, bo często pomagamy niechętnie.

STACJA VI

Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Na chuście Weroniki Jezus podaje obraz swojego oblicza. Może to naiwne, ale wydaje mi się, że chyba tu Jezus błogosławi wszystkim rozdającym święte obrazki. Niby taka mała rzecz: dać komuś święty obrazek, ale jakże często zostaje on w pamięci. Znam ludzi, którzy przed śmiercią proszą, żeby ich pochować z takim, a nie innym obrazkiem, jaki kiedyś otrzymali.

STACJA VII

Drugi upadek Jezusa

Odszedł Cyrenejczyk, odeszła Weronika. Teraz Jezus znowu sam dźwiga krzyż. Od nas też odchodzą ludzie, którzy chcą nam pomagać, ale Jezus jest do końca na drodze krzyżowej. Żebyśmy wytrwali z Nim razem nawet wtedy, gdy inni od nas odejdą.

STACJA VIII

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Jezus porównał siebie do zielonego drzewa. Może w naszej duszy stał się już wyschniętą gałęzią? Wielki Post jest po to, żeby ożywić w sobie Jezusowe drzewo, żeby zazieleniło się i zaczęło w nas żyć. Dlatego jest spowiedź, Komunia święta.

STACJA IX

Trzeci upadek Jezusa

Jezus upadł, lecz znowu powstał.

Jak często umiemy powstawać? Ktoś przychodzi do kościoła tylko z tradycji, z przyzwyczajenia, dla przykładu, dla oka, a nie podniósł się z rozpaczy, nienawiści, obojętności. Taki przewrócony przychodzi do kościoła. Trzeba się podnieść idąc z Jezusem.

STACJA X

Pan Jezus z szat obnażony

Jezus przyszedł na świat nagi i odszedł z tego świata nagi. My przyszliśmy nadzy, ale chcemy odejść z dekoracją dobrej opinii o sobie, pogrzebu z orkiestrą, z mową pogrzebową, dłuższym nekrologiem w prasie. Tak liczymy na ostatnią dekorację.

Żebyśmy umieli odejść z tego świata zupełnie ogołoceni, lecz w łasce u Boga.

STACJA XI

Pan Jezus przybity do Krzyża

Są takie chwile, kiedy jest tylko ból, gdy już nie można ani myśleć, ani się modlić - tylko wyć z bólu, jak poranione, poszarpane zwierzę, jak podeptany robak. Człowiek wtedy w jakimś sposób cierpi ze zwierzętami. Największe piekło bólu. Niemal zwierzęcego. Trzeba nieraz przejść i przez to piekło, przez ten tak straszny ból, przez jaki przeszedł Jezus.

STACJA XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Na pogrzebach śpiewamy w starej pieśni:

Niech aniołowie zawiodą cię do raju, [...] niech chóry anielskie cię powitają. Żebyś z ubogim Łazarzem miał odpoczynek wieczny. Niech nam się przypomni Łazarz z przypowieści ewangelicznej, który zszedł "na psy" i Łazarz z Bretanii, któremu mogło się wydawać, że Przyjaciel zapomniał o nim. Obydwaj zmartwychwstali. Odchodzimy z tego świata jak Łazarz. Łazarz, ten najnieszczęśliwszy biedak, jest blisko aniołów - jednocześnie jest mowa o aniołach i o Łazarzu.

STACJA XIII

Jezus zostaje zdjęty z krzyża

Czasami, kiedy idziemy spać, to jakby zdejmowano nas z krzyża trudnego dnia (bo czasem dzień jest dla nas krzyżem). Ktoś całował nawet zerwaną kartkę z kalendarza, pamiątkę krzyża, jaki dźwigał tego dnia. Żebyśmy umieli w każdym dniu dojrzeć krzyż, by dźwigać go razem z Jezusem.

STACJA XIV

Jezus zostaje złożony do grobu

Co uczynić, żeby zmartwychwstać? Razem z Jezusem przejść przez drogę krzyżową i być pogrzebanym. Boimy się tej drogi, krzyża, śmierci i grobu (nieraz pożyczonego), ale to jest droga do zmartwychwstania. Tylko ufać Bogu i ufać ludziom.

Zakończenie

Kiedy zrobimy dość łatwe, rozsądne spostrzeżenie i dostrzeżemy nasz stosunek do tych, których kochamy, złapiemy się na gorącym uczynku, że nie wrogość do nas, ale nasz niemiły charakter jest czasem powodem awantur, jakie nieraz urządzamy, to zauważymy, że można postawić inne pytanie: Czy jesteśmy równie niesprawiedliwi wobec tych, których uważamy za wrogów, jak jesteśmy niesprawiedliwi wobec tych, któzy nas kochają?

Kochać nieprzyjaciół to nie znaczy rezygnować ze wspólnej walki o dobro, ale stale kontrolować siebie: ile jest w nas egoizm, ile chęci zemsty, ile nieludzkiego spojrzenia na drugiego człowieka, ile jest ze starego powiedzenia: "Pokażę Ci, stary ośle, kim JA jestem". Ile tego świństwa mieści się w naszym stosunku i do ludzi, którzy nas kochają, i do tych, których uważamy za wrogów? Jak często oczyszczenie z egoizmu pozwala nam w sposób ewangeliczny spojrzeć na każdego człowieka.

Pozytywnie

facebook