MOJE GÓRNOŚLĄSKIE SACRUM. Stare dzieje Paniówek i Chudowa. Kościół parafialny p.w. św. Ubrana w Paniówkach

Data: 25.02.2014

Autor: Wioletta Stachowicz

Autor zdjęć: Wioletta Stachowicz

W ostatnich artykułach omawiałam dzieje i historie dwóch górnośląskich rodów Oppersdorfów oraz Welczków. Nie bez powodu celem moich zainteresowań stała się teraz miejscowość Paniówki. Otóż nieopodal nich znajduje się wieś Chudów i wiekowy, warowny zamek, z którym związane są owe stare rody. Jest to kolejny przykład na to, że rodziny były ze sobą powiązane i ich losy wciąż się krzyżowały i przeplatały na przestrzeni wieków, o czym wspominałam również w poprzednich artykułach.
Paniówki i Chudów to bardzo malownicze i ciekawe miejsca, gdzie nie brakuje strumyków i zielonych lasów oraz łąk. Każdy kto miał kiedykolwiek okazję spacerować tymi starymi dróżkami z pewnością zgodzi się ze stwierdzeniem, iż jest to niebywale piękny zakątek Górnego Śląska.

                                              


Najwcześniejsze wzmianki o tych miejscowościach sięgają XIV wieku, a historia, poprzez wspólnych właścicieli ziemskich, niejako połączyła ze sobą Paniówki i Chudów co wskazuje na to, że ich dzieje należy analizować wspólnie. Ważnym zabytkiem, z którym wiąże się historia tych miejscowości w drugiej połowie XVII wieku jest chudowski zamek. Dzięki małżeństwu syna Jana II Oppersdorfa – Wacława Oppersdorfa z córką Jadwigi Kotulińskiej – Julianną Urszulą, majątek wszedł w posiadanie rodu Oppersdorfów. Kolejnym właścicielem miał być Jerzy Bernard baron von Welczek, pan ziemski na Łabędach, który po śmierci Jerzego III Oppersdorfa poślubił owdowiałą po nim Marię Elżbietę von Pötting und Persing. Jak widać losy tych dwóch rodzin wciąż się przeplatają i co ciekawe zauważalny jest tutaj również wydźwięk symboliczny tych zdarzeń. Pod koniec XVII wieku ród głogówecki traci na znaczeniu na rzecz rodu Welczków, a owe wykupianie ich ziem oraz ożenek z wdową po najsłynniejszym przedstawicielu rodu jeszcze mocniej podkreśla ten fakt.

   
Oczywiście dalsze losy zamku są równie ciekawe i pełne tajemnic, jednak nie one będą tematem niniejszego artykułu. Chciałabym przybliżyć Państwu losy parafii św. Urbana w Paniówkach. Archiwalne dokumenty świadczą, że w średniowieczu w Paniówkach nie było kościoła i mieszkańcy musieli uczęszczać na msze święte do pobliskich wiosek – w XIV i XV wieku kościoły istniały już w miejscowościach: Paniowy, Chudów, Gierałtowice, Przyszowice i Bujaków. Dopiero w okresie międzywojennym w 1936 roku mieszkańcy doczekali się własnej świątyni. I tutaj kolejny raz napotykamy na zaskakujące fakty z historii tych miejscowości…

              

                                             
Neoromański kościół św. Urbana powstał dzięki fundacji Joanny von Schaffgotsch, dziedziczki wielkiego majątku po Karolu Goduli oraz, co należy również tutaj wspomnieć, dzięki staraniom i mozolnej pracy życzliwych mieszkańców. Ze względu na fakt, iż koszt budowy świątyni opiewał aż na 170 tys. zł, a uzbierane fundusze były ograniczone – parafianie zdani byli na własną siłę roboczą. Wielu z nich pomagało przy budowie a inni z kolei fundowali wyposażenie do kościoła. Co ciekawe w tej historii to fakt, o którym wspomina Roman Szołtysek w swojej książce „Paniówki”. Dotyczy on problemów związanych z uzyskaniem pieniędzy pod budowę kościoła w Paniówkach, które w spadku na ten cel niegdyś zapisała sama Joanna von Schaffgotsch. Mimo wyraźnej ostatniej woli kobiety, ciężko było uzyskać zapisaną sumę pieniędzy przeznaczoną w spadku pod budowę świątyni. Po usilnych staraniach księdza proboszcza Franciszka Górek i Hansa Karola von Schaffgotsch - syna Joanny von Schaffgotsch udało się jednak odszukać zapis testamentowy fundatorki o przeznaczeniu owych 1500 marek. Spółka Godula z Rudy Śląskiej odstąpiła bezpłatnie 2,1 ha gruntu na ten szczytny cel w 1934 roku, a w dwa lata później stała już na tej ziemi nowo poświęcona świątynia. Jak wspominają zapisy kościelne: projekt architektoniczny kościoła opracował budowniczy Alfred Pruszowski z Kończyc, a wystrój wnętrza wykonał inżynier Karol Gierlotka z Katowic, natomiast autorem projektu witraży jest Witold Pałka z Katowic, a ich wykonawcą Tomasz Cuber z Głogówka.

  

          
Wnętrze kościoła jest zagospodarowane w bardzo subtelny i skromny sposób. Ograniczona liczba dekoracji ściennych w zestawieniu z wysokim sklepieniem i podłużnymi wąskimi witrażami wywołuje bardzo patetyczny i duchowy nastrój… Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się więcej na temat architektury i samego wnętrza tej pięknej świątyni, to zapraszam do przeczytania kolejnego artykułu, który ukaże się już niebawem…

Serdecznie zapraszam!

Pozytywnie

facebook